Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Naty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Naty. Pokaż wszystkie posty

9 listopada 2015

Rozdział Drugi "My się znamy?"


'Specjalna Dedykacja dla Queen Tini oraz Dolor  ♥'

*Naty*
Samochód zatrzymał się tuż przed śliczną villą. Jeśli to jest mój dom, to się nigdy stąd nie wyprowadzę. Wyszłam z żółtego pojazdu, a po mnie od razu moja ciocia i kierowca.
-I jak Ci się podoba? -Spytała ciepłym głosem oraz lekkim uśmiechem.
-Jest świetny..
-Cieszę się, że Ci się podoba. Leć już do domu, ja wezmę walizki. -Oznajmiła i chciała chwycić moje dwie ważące po ileś tam ton bagaże, ale byłam pierwsza.
-Dam radę wziąć swoje rzeczy ciociu. -Posłałam jej uśmiech i dodatkowo chwyciłam swoją torbę podręczną.
-Wywalisz się. -Zaśmiała się, widząc moją skrzywioną twarz.
-Nie prawda. -Zaprzeczyłam i pognałam na podwórko. Był tu basen, ogródek, fotele, leżaki i stoliki. Na bogato..Widać, że ciocia i wujek lubią, żyć luksusowo. Nigdy u niej nie byłam.. znaczy byłam, ale wcześniej mieszkała w mniejszym domku jak dobrze pamiętam. Miałam zaledwie 5 lat więc.. Nim się postrzegłam, byłam na przeciwko wielkich schodów. Za wielkich! -Jak ja mam na to wejść?!
Spojrzałam na ciocię, która gadała z kierowcą i płaciła mu za podwózkę. Okej, Natalia spokojnie dasz radę tak? Złapałam mocno dwie walizki i zaczęłam wdrapywać się na drewniane stopnie. Byłam już na 5 stopniu, kiedy usłyszałam śmiech cioci. No proszę, szybka jest...
-Nie mogłaś wejść dolnymi drzwiami? -Padło pytanie z jej czerwonych od szminki ust.
-Są tu dolne drzwi? -Jęknęłam odwracając się do niej przodem, a ona skinęła głową. Westchnęłam.
-Schodź tu na dół.
-Już, już. -Wykonałam polecenie cioci Angeles i po ciężkiej chwili stałam na dole. -Nie lubię schodów od dziś.
-Oj tam, byłaś dzielna. -Położyła mi rękę na ramieniu -Jesteś podobna do mamy, wiesz..
-Czyli jak na to patrzeć z innej strony to do Ciebie też, ponieważ gdyż jesteś bliźniaczką mojej mamy.
-Dobra, chodźmy bo zaraz się rozkleję. -Machałą ręką przed oczami aby wysuszyć łzy i ruszyła, ze swoją walizką do dolnych drzwi, a ja tuż za nią. Na szczęście nie wzięłam wszystkich ubrać. Chociaż chciałam, ale ciocia powiedziała, że tu sobie dokupię resztę. No nic. -Ben! Chodź tu!
-Idę! -O moje uszy obił się gruby głos wujka dochodzący z domu. Po chwili był już przy drzwiach. -Moja droga Natalia, jak ja Cię dawno nie widziałem. -Rozłożył ręce, dusząc mnie potem w uścisku.
-Ddd..us..iszz - wybełkotałam, próbując złapać oddech.
-Nie marudź ty mała marudo. -Pstryknął mnie w nos -Chodzie do domu, bo zaraz pewnie się rozpada.
Wpuścił nas przodem do dużego domu. Jeszcze ładniej, niż z zewnątrz. Ściany był koloru czerwonego, a meble czarne. W salonie znajdowała się też wielka plazma. Raj?
-Pewnie jesteś zmęczona. -wybudził mnie z transu jakiś damski głos. Spojrzałam na tą osobę, była ubrana w biały fartuch. -Jestem Olga, gosposia. Chodź pokażę panience pokój.
Wzięła moje walizki i ruszyła przodem. Spojrzałam zdziwiona na ciocię i wujka, natomiast pokazali ręką, abym poszła i uśmiechali się do mnie szeroko. Poprawiłam torbę i szybkim krokiem dogoniłam Olgę.
-Masz ochotę coś zjeść? -spytała i zaczęła wciągać moje walizki. Szło jej to 4 razy szybciej niż mi.
-Nie dziękuje, jestem bardziej zmęczona i marzę tylko aby się położyć. -odparłam i spojrzałam na zegarek na ręce. Jest 12:03,a ja idę spać. Ekstra..
-Jakby panien..
-Naty -przerwałam jej z lekkim uśmiechem -Nie mów do mnie panienko proszę.
-Dobrze -Odwzajemniła mój uśmiech. -Więc jakbyś coś chciała, to mów, dobrze?
-Jasne.
-A więc to twój pokój. -otworzyła drzwi, a mnie zamurowało. Ten pokój jest genialny! -Podoba się?
-Żartujesz?! Jest świetny!
Uśmiechnęła się do mnie szeroko i wpuściła mnie pierwsza.
-Dasz radę sama się urządzić, prawda?
-Tak, tak. Nie ma problemu. -powiedziałam i rzuciłam się na łóżko.
-Dobranoc. -szepnęła rozbawiona i zamknęła drzwi. O rety! Zapomniałabym! Miałam napisać do Nikoli! Szybko sięgnęłam po telefon z torby i wybrałam napisz wiadomość.

Do Nikola: Hej :) Jestem już w domu. Masz ochotę jutro na wspólne zakupy? Mam pustki w szafie.

I wyślij. A jak napiszę, że nie? Ehh...oddychaj. Pip! Odpisała, tak szybko? Odwróciłam telefon przodem i zobaczyłam na wyświetlaczu, że mam wiadomość od niej. Wow, szybka jest.

Od Nikola: Czeeeeść :D Jasne "małe zakupy" nikomu jeszcze nie zaszkodziły. Wiesz gdzie jest centrum?

Pip, pip! Po chwili doszła jeszcze jedna od niej.

Od Nikola: No tak, jasne, że nie wiesz... Nie było pytania xd. Znasz swój adres, abym mogła po ciebie wpaść?
Adres jak dobrze widziałam, to Aire 76C.

Do Nikola: Mój adres 76C, wiesz gdzie to?
Od Nikola: Jasne! Dom Horanów.. co ty tam robisz?? :O
Do Nikola: Niall to mój kuzyn, a ja tu od dziś mieszkam :)
Od Nikola: Okee Dokee! Za 25 minut jestem u ciebie! Szykuj się, Nats!
Do Nikola: Do zobaczenia :)))


Wypuściłam powietrze. Mam koleżankę! Jest duży plus! Okej, ona tu będzie za 25 minut,a ja w proszku! Wstałam gwałtownie z wyrka i sięgnęłam do walizki do jakieś czyste ubranie. Różowa bluzka..niee. zielona..odpada...w kwiatki...nie dziś..O mam! Idealny zestaw na dziś! Szybko się w niego przebrałam oraz uczesałam nowego kucyka. Okej, mam jeszcze sporo czasu. Wyszłam z pokoju i natknęłam się na jakiegoś blondyna. Niall?!
-Cześć -przywitałam się z lekkim uśmiechem, a blondynek odwrócił się do mnie przodem. Miał zimne spojrzenie.
-My się znamy? -Spytał obojętnie
-Taaak -zająknęłam, na co prychnął.
-Jakoś mi nikogo WAŻNEGO nie przypominasz -dał strasznie duży nacisk na "ważnego" -Oświecisz mnie?
Miałam mu już coś powiedzieć, ale przerwał mi dzwonek do drzwi...Oby Nikola! Zbiegłam na dół, ignorując jego krzyki, abym się zatrzymała. Dobiegłam do głównych szklanych drzwi...Niestety nie Nikola, tylko Abraham. Otworzyłam mu drzwi.
-Hej, Nata -przywitał się z uśmiechem
-Cześć. -mruknęłam -Niall jest na górze. -Wpuściłam go do środka, a sama odwróciłam się na pięcie w stronę kuchni.
-Czekaj. -Złapał mnie za rękę i przyciągając tak, że wylądowałam centralnie przed jego klatką piersiową. -Co się stało?
-Nic, jest okej -posłałam mu fałszywy uśmiech, na co się skrzywił.
-Wreszcie jesteś! -Krzyknął Niall, schodząc ze schodów -Co ty robisz z tym bachorem?!
-To nie żaden bachor tylko twoja kuzynka -warknął w jego stronę, na co blondyn przewrócił oczami.
-Na jedno wychodzi. Nawet nie wiem po co tu przyjechała.
-Przeszkadzam? -Usłyszałam pukanie i głos Niki
-Ta..-zaczął Niall, lecz mu przerwała
-Ciebie się nie pytałam farbowańcu. Nats chodź, nie zwracaj na niego uwagi.
-Dobry pomysł -szepnął w moją stronę Abraham i lekko popchnął mnie w stronę drzwi -Baw się dobrze -dodał szeptem i mrugnął do mnie, zamykając za mną drzwi.
-Po między wami coś jest? -Spytała Nikola, patrząc na mnie z rozbawieniem
-Co..Nie! -Zaprzeczyłam szybko i obejrzałam się aby zobaczyć czy tego nie słyszał. Akurat w tym samym momencie on się odwrócił i posłał mi łobuzerski uśmiech.
-No właśnie widzę -Zaśmiała się i pociągła mnie w stronę bramy -Czemu tu mieszkasz?
-A nie ważne.. -machnęłam ręką i opuściłam lekko kąciki ust. -Czekaj! Zapomniałam torebki!
-Żartujesz prawda? -Pokiwałam głową przecząco. Westchnęła.
-Zaraz wracam. -zawołałam i szybko pobiegłam do domu. Starałam się wejść cicho, aby nie zwrócić innych uwagi. Usłyszałam krzyki z kuchni.
-Gdzie ty byłeś przez 2 tygodnie?! -krzyknął Niall
-Mówiłem ci stary, byłem w Polsce u babci!
-Mogłeś, chociaż powiedzieć, albo odbierać telefony!
-Za dużo by ciągła hajsu!
-Nic ci się by nie stało! -wrzasnął, a ja przełknęłam ślinę. Już się boje.. Wspólne mieszkanie z krzykliwym blondynem...Super. Dobra nie ładnie tak podsłuchiwać, więc może pójdę po tą torebkę. Weszłam na schody i po chwili usłyszałam jak chłopaki wychodzą z kuchni..Wtopa..-Miałaś być z koleżanką na zakupach..
-Zapomniałam torebki..-szepnęłam i pobiegłam do pokoju. Sięgnęłam z łóżka zapomnianą rzeczy i na chwilę usiadłam na łóżku. Oddychaj.. to dopiero pierwszy dzień. -Proszę..-powiedziałam, gdy usłyszałam pukanie do drzwi. Abraham..
-Masz chwilę? -spytał zamykając za sobą drzwi.
-Coś się stało?
-Nie, znaczy tak.. -zawiesił się -Muszę ci coś powiedzieć.
-Okej? -podniosłam lekko brew do góry i wstałam.
-Słuchaj, bo nie jestem taki jak w szkole.
-Taki czyli jaki?
-Chamski..
-Jesteś takie jak Niall?
-Nie! -zaprotestował szybko -Tłumaczyłem ci w samolocie, przecież.
-Dobra, rozumiem. Coś tam. -mruknęłam i chciałam go wyminąć. Niestety złapał mnie za rękę i odwrócił przodem do niego. -Coś jeszcze?
-Nie, w sumie. Chciałem zobaczyć twoje oczy -uśmiechnął się lekko w moją stronę. Odwzajemniłam go.
-Dlaczego?
-Bo masz coś w nich niezwykłego. Są ładne.
-Jej, to miłe. Dziękuje.
Zbliżył się do mnie, był bardzo blisko. Czułem mocniejszy zapach jego perfum. Podniosłam głowę do góry. Patrzył się na mnie, a w jego oczach była nadzieje oraz radość. Zniżył głowę i był praktycznie 5 centymetrów od moich ust.
-Cccoo tttyy rrrobbisz? -wyjąkałam i lekko cofnęłam się do tyłu. Przyciągnął mnie bliżej.
-Ciii -szepnął i miał już złączyć, nasze wargi, ale Nikola wpadła do pokoju. Odskoczyłam od Abrahama z rumieńcami na twarzy.
-Oj chyba przeszkodziłam. No trudno... Chodź idziemy,a tobie kochasiu dziękujemy. -pociągnęła mnie za rękę w stronę dołu. Ciągle miałam w myśli Abrahama. Znam go ledwie 4 godziny, a on chciał mnie pocałować. I tylko po to do mnie przyszedł? Westchnęłam. -Jesteś pewna, że nie ma nic pomiędzy wami?
-Nikola -skarciłam ją wzrokiem, gdy byłyśmy już przed domem. -Pewnie nie porozumienie.
-Wmawiaj sobie kochana. Pocałowałby cię! -powiedziała z bananem na twarzy.
-To przyjaciel mojego kuzyna.- podsumowałam ze smutkiem.
-Od prawdziwej miłości nie uciekniesz. -spojrzałam na nią, a ona posłała mi uśmiech. -Okej! Czas na zakupy!

&&&
Heeej :D
Oto kolejny rozdział :)))
Przepraszam, że taki krótki ;o
Następny będzie bardziej sensowny :D
To co 4 komentarze i next <333

30 października 2015

Rozdział Pierwszy "Nowy Początek"




*Naty*
Nie zasnę. Nie zasnę. Nie zasnę. Ugh! Nienawidzę mojej głupiej bezsenności.
Patrzyłam się pustym wzrokiem w ciemne gwiaździste niebo. Nie daje rady. To już czwarta noc bez snu. Co jest ze mną nie tak?! Głupie pytanie..
Zamknęłam oczy i wspominałam chwilę z nimi. Boże, jak mi ich brakuje! Wstałam z łóżka i poszłam na dół się czegoś napić. Jeszcze jestem w Polsce, ale prawdopodobnie jutro rano już mam być w Hiszpanii. Czy się cieszę? Bardzo. Może tam zacznę żyć na nowo. Zapomnieć...
-Jeszcze nie śpisz? -usłyszałam głos cioci, u której będę mieszkać. Jest miła, sympatyczna,  po prostu złote serce. Ma też syna Nialla, którego dawno nie widziałam.
-Jakoś nie mogę zasnąć. -usiadłam na drewnianym stołku przy wysepce.
-Natalia to twoja czwarta noc z rzędu. Rób tak dalej a w Hiszpanii zapiszę Cię do psychologa. -powiedziała i nalała mi soku pomarańczowego. Jak by czytała mi w myślach. -Jesteś świadoma, ze jest godzina 23:43?
-Ale ciociu to nie moja wina. -mruknęłam i upiłam łyk soku. -Też mnie to wkurza.
Westchnęła a ja po niej zrobiłam to samo.
-Dobrze.. Mam nadzieję że wszystko spakowałaś.
Kiwnęłam głową i pocałowałam ją w policzek.
-Dziękuje oraz dobranoc.
-Dobranoc. Zajrzę do Ciebie za parę minut.
-A ty nie idziesz spać? -spytałam widząc jej przemęczenie w oczach. Tak samo cierpi jak ja, przecież straciła swoją jedyną siostrę.
-Zaraz pójdę, muszę coś jeszcze zrobić.
Uśmiechnęłam się lekko, a ona to odwzajemniła. Poszłam na górę po drewnianych schodach. Jak zawsze cicho skrzypiały. Dotarłam do mojego czarno-zielono-niebieskiego pokoju i położyłam się na łóżku.
- Zaśnij  proszę. -szepnąłem sama do siebie i zrobiłam to. W końcu...

-Natalia, obudź się. -poczułam szturchanie i gwałtownie usiadłam do pozycji siedzącej. -przepraszam nie chciałam Cię wystraszyć.
-Nieee -ziewnęłam -jest Okej.
-Wstawaj i ubieraj się. Na dole jest śniadanie, a nie długo mamy samolot.
Przytaknęłam głową i posłusznie wstałam z łóżka.
-Która godzina? -spytałam podchodząc do krzesełka na którym były ubrania. Nie dostałam odpowiedzi, więc odwróciła się w stronę ciocia, ale już jej nie było. -Szybka jest.
Wzięłam moje czarne rurki, niebieską bluzkę z emotikonami oraz oczywiście bieliznę i białe skejty. Rozczesałam włosy i uczesałam je w wysokiego kucyka. To co.. zaczynamy nowe życie? Szczerze...To się boję. Co jeśli nikt mnie tam nie zaakceptuje? Będę jednym wielkim pośmiewiskiem albo znajdę sobie przyjaciół i będzie dobrze prawda? Mam przecież kuzyna, dam radę. Chyba.
Gotowa zeszłam na dół po schodach do kuchni.
-Walizki są już w aucie, masz 15 minut aby jeszcze umyć zęby. -poinformowała mnie ciocia i minęła mnie aby.. coś tam zrobić.
Usiadłam na stołku i szybko pochłaniałam kanapki. Nie no żartuje. Może jadłam ale Nie szybko. Nie moja wina, że nie chce się udławić kanapką. Gdy zjadłam już te dwie kanapki. Dobra kogo ja oszukuje jedną. No dobra nawet pół. Nie jestem głodna. Nie mogę patrzeć na jedzenie.
-Czemu nic nie jesz? -wzdrygłam się na słowa wchodzącej do kuchni.
-No bo ja..ten..Nie Jestem głodna..No właśnie tak.-jęknęła
-Naty -spojrzała na mnie groźnie, a ja westchnęłam i wzięłam kanapkę do ręki oraz spojrzałam na chleb z serem i szynką.
-Muszę? -mruknęłam, przywracając oczami.
-Tak.
-Ale..
-Jedz -rozkazał i zabrała torby.
-Ale ja nie chce. -szepnęłam i nie chętnie ugryzłam pieczywo. Przeżułam je straaasznie wolno, aby nie zwymiotować.
-Dobra starczy -odsunęłam talerz z ostatnią połową kanapki. -Tego już nie zjem.
Wstałam od wysepki w kuchni oraz szybkim krokiem poszłam jeszcze raz na górę do łazienki. Wzięłam moją szczoteczkę niebieską i nalożyłam sobie pasty. Myłam dokładnie wszystkie przednie i tylne zęby.
-Nat jesteś gotowa?! -krzyknęła z dołu.
Wyplułam pianę oraz wypukałam jamę ustną.
-Tak! -Wydarłam się o 4 w nocy na cały głos. Czemu nie. -Juz idę!
Zbiegłam po schodach ze szczoteczka bo przecież trzeba ją wyrzucić. Po chwili byłam już przed drzwiami głównymi, a szczotka była już w koszu. Wyszłam już z nie mojego dom i kierowałam się do taxi. Że temu panu chciało się przyjechać po nas o 4 w nocy. Szacun.
-Gotowa na nowy początek? -spytała gdy byłyśmy już w środku pojazdu.
-Sama nie wiem.

*Godzina później*
-Kiedy mamy samolot? -spytałam zła, ponieważ gdyż jak robiliśmy odprawę zabrali mi mój ulubiony szampon do włosów. Chociaż nie wiem dlaczego! Przecież w podręcznym wiadomo, że można do 100 mililitrów ale w tym drugim. W walizce? No błagam.
-Uspokój się, pytasz się już 5 razy.
-Ale no... -nie dokończyłam bo ktoś mnie popchał od tyłu. -Ej uważaj jak chodzisz!
-Przepraszam, to było nie chcący. -usłyszałam łagodny męski głos.
-Spoko -odwróciłam się i zobaczyłam 17 letniego bruneta z platynową grzywką.-Jest okej.
-Jestem Zayn -wystawił rękę w moją stronę.
-Naty -ujęłam ją chętnie, a on lekko potrząsnął. -Umiesz mówić po polsku?
-Tak, praktycznie każdy w Hiszpanii umie po tym języku mówić. Lecisz tam?
-Tak. Ty zapewnię tam mieszkasz.
-No tak.. Które masz miejsce? -zadał ponownie pytanie, ale już po hiszpańsku spoglądając na swoją kartkę. - 4A
-Ja mam 4B - zaśmiałam się z jego szerokiego uśmiechu oraz tak samo jak on posługiwałam się hiszpańskim. Tak będzie raczej najlepiej.
-To chyba przeznaczenie.
-Nie wydaje mi się.
-Uwierz -wyszczerzył się i poprawił rękę swoją grzywkę. Nie zaprzeczę jest przystojny, sympatyczny, zabawny. Ma ładne ciemne oczy. Po prostu aww. Stop.. Naty..Ogarnij się..
-Ej wstawaj -szturchnął mnie w ramie i przy okazji wypudzajac z mojej krainy.
-Hmm? -mruknęłam i zauważyłam, że on patrzy na mnie rozbawiony oraz trzyma moją torbę.. jak? -Oddaj!
Przed moim chwytem wycofał moją własność.
-Idziemy już roztrzepańcu. -powiedział rozbawiony.
-Już? -Zaczęłam się rozglądać w poszukiwaniu cioci
-Jesteś skazana na mnie, ponieważ gdyż twoja ciocia już poszła.
Kiwnęłam lekko głową i ruszyłam z nim równo do samolotu.
-Widzę, że Pan Malik ma nową dziewczynę -usłyszałam śmiech z tyłu, więc odwróciłam się i ujrzałam tym razem mega przystojnego chłopaka. Hiszpan. Chyba miał tylko samo co Zayn. Był ubrany czarne dresy z białym napisem na lewej nodze, czarną koszulkę z białymi elementami oraz białe skejty.
-Spadaj Abraham -syknął do niego, a ten Abraham spojrzał na mnie z szerokim uśmiechem oraz błyskiem w oku. -Chodź Naty, nie zwracaj na niego uwagi na tego debila.
-Uważaj na słowa. Staram się być miły.
-Coś ci nie wychodzi. Naty chodź. -pociągnął mnie za rękę w stronę wyjścia.
-Kto to? -spytałam, kiedy byliśmy już dalej od tego Abrahama, jeśli dobrze pamiętam.
-Abraham Mateo, czyli szkolna chamska gwiazdunia.
-Aha ok, ale wydaje się fajny.
-Zdefiniuj słowo "fajny" -odparł, dopiero wtedy gdy wchodziliśmy już na pokład samolotu.
-No.. nie wiem.. czemu masz moją torbę?
-No.. nie wiem -Zaśmiał się oraz przepuścił mnie przodem.
-Znam cię jakieś 15 minut albo 20 minut i mogę powiedzieć, że jesteś całkiem zabawny.
-To dopiero początek, będziemy mieć jakieś 3 lub 4 godziny aby się bardziej poznać.-powiedział i zajęliśmy swoje miejsca.
-Tak, tak - mruknęłam i założyłam słuchawki na uszy.
-No weź- jęknął oraz szybkim ruchem mi je ściągnął- Chcę pogadać.
-Będziesz mógł pogadać z tą osobą, która usiądzie obok mnie - pokazałam ręką na wolne miejsce, a on przewrócił oczami
-A jeśli okaże się, że to jakaś starsza pani?
-Nie jestem starszą panią -usłyszeliśmy rozbawiony głos Abrahama..
-Nie wierze to ty? - jęknął Zayn
-Nie przedstawiłem się oficjalnie jestem Abraham Mateo -wystawił rękę w moją stronę, ignorując Malika
-Naty Celeban - Uściskałam jego dłoń,a on ją pocałował..wow.
-Nie podlizuj się- syknął w jego stronę
-Jestem miły dla tej sympatycznej dziewczyny -powiedział i usiadł obok mnie.
-Serio? Musisz tu siedzieć?
-Wiesz, to moje miejsce więc.. tak.
-Dość -pisnęłam, gdy widziałam, że Zayn chce już coś dodać.-Jak nie przestaniecie, to zamienię się z kimś miejscem.
-Nie zrobisz tego. -wyszczerzył oczy Mateo
-Założysz się?-uśmiechnęłam się zadziornie i pokazałam palcem na staruszkę.
-Nie -bąknął oraz spojrzał na Zayna i coś mu wyszeptał. Usłyszałam tylko "dobra".
-Więc mogę posłuchać muzyki w SPOKOJU? -dałam nacisk na ostatnie słowo.
-Niech ci będzie -mruknął nie chętnie brunet z blond grzywką, natomiast ja uśmiechnęłam się zwycięsko. Włożyłam słuchawki do uszu oraz włączyłam sobie piosenkę She Looks So Perfect. Zamknęłam oczy i rozkoszowałam się spokojem oraz moim światem w samotności. Nie to, że ich nie lubię czy też nie chcę z nimi gadać, ale.. czuję się niekomfortowo, ponieważ siedzę w samym środku. Oni są inni.. Zayn jest bardziej spokojniejszy, a Abraham wyluzowany. Ciekawe czy znają Nialla.. a może jeden się z nim przyjaźni? Potem się ich spytam. Gwałtownie otworzyłam oczy, gdy poczułam jak osoba po prawo, czyli Abraham szturcha mnie w ramię. Spojrzałam na niego nie wyjmując słuchawki z uszu. Niestety sam mi jedną zdjął.
-Czego słuchasz? -spytał zakładając zabraną mi rzecz, następnie poruszał głową w rytm  -Kto to śpiewa?
-5 Seconds of Summer, znasz?
-Teraz tak -zaśmialiśmy się -pokaże ci moje ok? Może ci się spodoba. -wyszczerzył się
-Czemu nie -wzruszyłam ramionami i wyłączyłam piosenkę, a on podłączył do swojego telefonu moje słuchawki. -Ej, fajne to co to? -dodałam po jakiejś 1 minucie i 40 sekundach.
-The Weeknd - Can't Feel My Face -odparł - Widzę, że mamy taki sam gust muzyczny -zaśmiał się
-Jak widać.. -Spytać się go o Nialla czy nie? A zaryzykuje.. -Znasz Nialla Horana?
-A co? -uniósł brew do góry, a jego twarz zmieniła się w kamienną
-Bo.. ten..-zaczęłam się jąkać, ale nabrałam sporo powierza i dodałam na jednym wdechu. -To mój kuzyn, więc pytam się czy go znasz.
-Może znam, może nie. A tak na prawdę, to mój najlepszy przyjaciel, więc raczej chyba go znam -powiedział z bananem na twarzy -Serio to twój kuzyn? - Przytaknęłam -Współczuje.
-Dlaczego?
-Niall się zmienił.. jest chamski i w ogóle nie zwraca na innych uwagi.
-Jest taki jak ty Mateo -skarcił go Zayn
-Sorry, ale on jest gorszy. Ja taki nie jestem.. -warknął w jego stronę -I nie chcę być, cały czas mam nadzieje, że wróci stary Niall.
-Oj uważaj bo uwierzę, na żelowana grzywko.
-Spadaj! Z tego co wiem używasz tego samego lakieru co ja - przewróciłam oczami. Znowu się zaczyna...
-Ha śmieszne! Nie kupuję lakierów co psują mózg.. -odgryzł się.. Ja nie wierzę, co za..idioci? Tak to dobre określenie.
-Wal się ty chory pojebie.
-Już się boje.
-Jak ja mogę chodzić z tobą do klasy... -westchnął Abraham i przewrócił oczami.
-Sam się o to pytam lalusiu.
-Zamknąć się! -wrzasnęłam. Chociaż sama byłam pod wrażeniem, bo na co dzień jestem cicha, a tu proszę...wydzieram się na pół samolotu. -Zachowujecie się jak dzieci, a nawet gorzej!
-Sorry -bąknęli w tym samym czasie i oparli się o swoje fotele. Zrobiłam to samo.
-Jesteś zła? -spytał po chwili Zayn patrząc na mnie kątem oka.
-Dajcie mi spokój, mam was już na dzisiaj dosyć. -Warknęłam i zamknęłam oczy, ale nie na długo, ponieważ poczułam jak Abraham mizia mi rękę.
-Daj spokój, nie bądź zła.. -szepnął mi na ucho i lekko przejechał nosem po moim policzku. Okej.. czuję się.. trochę niekomfortowo.. znowu.. -Mamy jeszcze około 2,5 godziny razem i z tym burakiem po twojej lewo.
-Ten burak to słyszy- mruknął i w trójkę się zaśmialiśmy, gdy Zayn sam się wkopał. Otworzyłam oczy.
-Pogadałabym, ale chce mi się spać. -ziewnęłam, patrząc na ich reakcje.
-Niech ci będzie. Masz nie spać za długo, bo inaczej będzie z tobą źle -powiedział Mateo z łobuzerskim uśmiechem.
-A ja mu w tym pomogę.. -dodał swoje 3 gorsze pan burak.
-O widzę, że best friend się utworzył z was -zaśmiałam się cicho.
-Co z nim?! Zapomnij! -Oburzył się Malik
-Robimy to tylko, żebyś się nie czuła niekomfortowo -poparł go Abraham -Z tym burakiem, nigdy w życiu.
-Okej, niech wam będzie. Uznajmy, że wam wierzę. Dobranoc - wyłożyłam się wygodnie na moim fotelu i zamknęłam ponowie oczy.. Czas na drzemkę, Nats..
-Kolorowych -Szepnął Zayn
-Erotycznych -wyszeptał Abraham
Zasnęłam..

-Ty ją obudź - usłyszałam czyjś głos. Byłam jeszcze zaspana, więc nie rozpoznałam do kogo on należał.
-Nie, ty ją obudź.-odparł drugi.
-A może sama się obudzę co? -spytałam oraz otworzyłam oczy i zauważyłam, że leżę na ramieniu Abrahama. Szybko się podniosłam z niego. -Sorki...
-Nawet wygodnie było -zaśmiał się
-Dobra, dobra. Zaraz lądujemy, więc lepiej zapnij pasy Nat -oznajmił oraz sam wykonał to co powiedział. Grzecznie wykonałam polecenie.
-Aż tak długo spałam? -zadałam pytanie w jego stronę
-No całkiem, całkiem. Spała byś pewnie dłużej, ale niestety jesteśmy już w Madrycie. -odpowiedział uśmiechając się do mnie szarmancko.
-No to nieźle. Nie mogę się doczekać, kiedy wyjdziemy z tego samolotu.
-Ja też -odparł Abraham opierając się o moje ramie -O czym gadamy?
-O twoim niskim IQ, grzyweczko
-Wiesz co, znowu zaczynasz? -dodałam lekko poirytowana, a oni się zaśmiali
-Od starych nawyków nie oduczysz. -przewróciłam oczami.
-Proszę zapiąć pasy i nie wstawać z miejsc, zaraz będziemy lądować. Dziękuje! -o nasze uszy obił się głos pilota.
-Victoria! -nagle krzyknął jakiś damski głos za nami, a ja się odwróciłam. -Upss... sorki.- zaśmiałyśmy się
-Cześć -przywitałam się -Jestem Naty
-Nikola -podała mi rękę -Jesteś tu nowa co nie?
-Tak haha.
-O hej Niki Tiki -odparł Zayn
-Przestań tak do mnie mówić, bo kiedyś ci powyrywam te blond włoski.
-Uuu groźnaa -tym razem był to Abraham
-Jezu, ty też tu?! Jak ty z nimi wytrzymałaś?! -spojrzała na mnie współczująco
-Dałam radę. Nie słyszałam jak na nich krzyczałam?
-Nie -zaśmiała się -słuchałam muzyki przez cały lot.
-Szczęściara, mi oni nie za bardzo pozwalali.
-Nie prawda! -zaprzeczył Mateo i przejechał palcami po włosach
-Oj tam oj tam -Nikola machnęłam ręką -lepiej usiądźcie bo zaraz będzie trząść
-Racja -poparł ją Zayn i szybko usiadł
-Cykor -zaśmiał się grzywka i także usiadł spokojnie
-Zamknij się!
-No nie po raz 3 znowu się to zaczyna.. -mruknęłam i z Nikolą wybuchłyśmy śmiechem -Do zobaczenia na lotnisku
-Do zobaczenia - posłała mi uśmiech, a ja usiadłam po między kłócącymi się znowu chłopakami.

*Później*
Jestem już na lotnisku.. Aktualnie szukam cioci wzrokiem. Było się trzeba było pilnować idiotko.. Wzdrygnęłam się, gdy poczułam dłoń na swoim ramieniu.
-A to ty - wypuściłam powietrze, kiedy okazało się, że to Nikola
-Sorki, nie chciałam Cię wystraszyć. Kogo szukasz?
-Cioci.. była ze mną w samolocie, a tu bum.. nie ma jej.
-To kiepsko.. -powiedziała -ej daj mi swój numer, nie będziesz się czuć osamotniona w tym Madrycie.
-No spoko, więc 7869866789 -podyktowałam jej mój nowy numer, który załatwiła mi już ciocia
-Puszczę ci strzałkę -odparła i zrobiła tak jak powiedziała. Po chwili na moim telefonie pokazał się jej numer. -Muszę lecieć, mama na mnie czeka. Daj znać jak będziesz w domu ok?
-Jasne, trzymaj się -pożegnałam się z nią
-Do zobaczeni, niedługo Nats -pomachała mi i odbiegła do wyjścia z walizką.
_Tu jesteś! Wszędzie cię szukałam! -usłyszałam głos mojej cioci i automatycznie odwróciłam się w stronę dźwięku.
-Też cię szukałam -wyszeptałam i przytuliłam się do niej.
-Chodź, jedziemy do domu. -Przytaknęłam głową i złapałam swoją swoją walizkę -Będziesz chodzić z Niallem do szkoły dobrze?
-Nie ma problemu.
-Mam nadzieję, że będzie Ci dobrze u mnie.
-Na pewno będzie, jesteś dla mnie jak druga mama, a wujek Ben jak drugi tata. -odparłam wchodząc do TAXI.
-Cieszę się skarbie -uśmiechnęła się do mnie i zamknęła drzwi, a sama usiadła z przodu. Natomiast kierowca chował nasze walizki.
-No to zaczynamy.. -szepnęłam opierając się okna -Nowy początek.

&&&
Hej :)
Oto rozdział número jeden.
Mam nadzieję, że się podoba :)
To co.. Do następnego <3
3 komentarze i następny rozdział :)

10 października 2015

Serwus :D

Chciałabym was powitać na moim NOWYM blogu :D
Nie jest to mój pierwszy blog, więc mam tam jakieś małe doświadczenie :D
Jestem Naty i będę tu pisać opowiadanie :D, mam nadzieję, że się wam spodoba :))
Należę do Abrahamer, więc jak się może domyślić będą to rozdziały z nim związane oczywiście :D
Rozdziały nie będą regularnie, bo nie wiem czy się wyrobię i też mam "karę" na komputer i wchodzę tylko gdy mama jest w pracy :D
To na tyle *-* (wiem nie umiem się witać xd)



Do zobaczenia ^^